Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »
Ludwik opisał dzisiaj swoją przygodę z Dreamhostem, gdzie ktoś z drugiej strony grzebał przy jego blogu. Tymczasem przypomniało mi się, że jakiś czas temu miałem podobny przypadek – w tajemniczych okolicznościach zniknęła wtedy cała instalacja Zygfryda (MySQL i szablon). Czyżby kogoś w DH za bardzo swędziały palce?
Tagi: dreamhost, hosting, serwer
Dodaj ten wpis: Wykop Delicious Blip Flaker Facebook Twitter
Być może ktoś chciał sobie pożyczyć skórkę, przerobić (albo i nie) i wrzucić jaką swoją autorską… #fail
Ciekawe czy sobie losowo bazy zrzucają ;) A na serio, to niezgodne z zasadami prywatności danych, ale to niestety nie pierwszy i zapewne nie ostatni taki przypadek :/
Dość niemiła historia. Szczególnie, że wydarzyła się różnym osobom. Jak to dobrze, że mam własny serwer w kolokacji.
Praktycznie o tym zapomniałem, dopiero po wpisie Ludwika ten temat wrócił. Lan obiecała kiedyś zapytać o to support DH, zobaczymy co z tego wyjdzie (i czy mają tam dobrą pamięć i odwagę cywilną ;)).
Od 21.08.2009 r. możliwość komentowania wpisów została wyłączona.
Nazywam się Łukasz Wójcik. Strona ta była swego czasu moim sieciowym poligonem. Od sierpnia 2009 r. funkcjonuje jako archiwum wpisów. Więcej o mnie znajdziesz na mojej stronie domowej.
Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.
W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.
Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.