Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »
Mniej więcej to samo pisałem rok temu na początku maja. O dziwo, nie było zbyt wielu nieprzespanych nocy ani wielkiego niepokoju, choć tempo było znacznie szybsze. Druga do kolekcji praca licencjacka właśnie ujrzała światło dzienne i w dniu dzisiejszym wylądowała w dziekanacie.
Tytuł: Ministerstwo Edukacji Narodowej w III RP. Nakład: 4 egzemplarze plus wersja elektroniczna na płycie CD. 54 strony nudnego historyczno-prawnego wywodu. Gdyby odliczyć czas potrzebny na przerwy oraz oczekiwanie na poprawki od promotora, to napisanie całości zajęło mi około tygodnia, zaczynając od majowego weekendu. Pisało mi się znacznie szybciej i łatwiej niż rok temu, choć trudno porównywać obie prace.
Obrona niebawem, być może już w połowie czerwca.
Dodaj ten wpis: Wykop Delicious Blip Flaker Facebook Twitter
Nooo, teraz to już z górki :)
Powodzenia przy obronie!
Gratulacje i powodzenia przy obronie!
Gratulacje!
A ja przerażam się na samą myśl, że będę pisał magisterkę ;-)
Dziękuję Wam. :)
Od 21.08.2009 r. możliwość komentowania wpisów została wyłączona.
Nazywam się Łukasz Wójcik. Strona ta była swego czasu moim sieciowym poligonem. Od sierpnia 2009 r. funkcjonuje jako archiwum wpisów. Więcej o mnie znajdziesz na mojej stronie domowej.
Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.
W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.
Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.