Koniec
Niebawem minie cztery lata mojego blogowania. W tym roku jednak świętowania nie będzie. Jak już zapowiedziałem na Blipie, trochę się pozmienia.
Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »
Informacje dotyczące w głównej mierze funkcjonowania niniejszej strony lub osobnych serwisów, które firmuję swoją osobą.
Niebawem minie cztery lata mojego blogowania. W tym roku jednak świętowania nie będzie. Jak już zapowiedziałem na Blipie, trochę się pozmienia.
Od dnia dzisiejszego mój blog może być przeglądany wyłącznie przez użytkowników mobilnej przeglądarki Opera Mini. Aby pobrać ją na swój telefon komórkowy, przejdź na stronę http://www.opera.com/mini/. Przepraszam za utrudnienia.
Po wielu godzinach wytężonych prac wystawiam w końcu na światło dzienne nową, odmienioną wersję bloga. Wprawdzie wiele jeszcze jest do zrobienia, jednak już teraz napiszę kilka słów o zmianach, zarówno tych widocznych gołym okiem, jak i tych pod maską. Panowie i Panie, oto Lukem.net wersja 2009.02, nazwa kodowa Skrzypiące Panele™.
Znalazłem w końcu dostatecznie dużo czasu, by dokończyć redesign bloga. Efektem krótkich, lecz rozciągniętych w czasie prac jest nowe oblicze bloga, które właśnie dziś ujrzało światło dzienne. Nie jest to w 100% moje dzieło, jednak na dzień dzisiejszy spełnia moje założenia odnośnie tego miejsca.
Od mojej przesiadki na Joggera upłynęły już cztery miesiące. Pozostał mi tylko jeden nierozwiązany dylemat, jakim jest dwuletnie archiwum wpisów z czasów blogowania na WordPress. Stwierdziłem ostatnio, że trzymanie go na serwerze i zaglądanie tylko przy okazji aktualizacji wtyczek nie ma większego sensu. Dwa najprostsze w swojej logice rozwiązania – fuzja obu blogów oraz całkowite usunięcie – nie wchodzą w grę.
Po długim okresie stagnacji zdmuchnąłem kurz ze swojego konta w del.icio.us. Usunąłem nieaktualne zasoby, uporządkowałem tagi, przeniosłem co ciekawsze znaleziska z zakładek Firefoksa i od dzisiaj powracam do kolekcjonowania linków za pośrednictwem tego popularnego serwisu.
Spieszę uprzedzić, że blog nie umarł. Zrobiło się jednak gorąco, głównie w temacie uczelni (obu) i pracy licencjackiej, stąd możliwy (a nawet pewny) przestój w moim pisaniu. Myślę, że w połowie marca złapię troszeczkę luzu, wtedy wrócę do regularnego blogowania i rysowania stripów. Stay tuned.
Nie my tylko ja. I nie żegnam tylko pożegnałem. Reszta się zgadza – wróciłem ze swoim JID-em na Dreamhost. O ile każdy produkt w pakiecie Aplikacji Google jest dobry (i w dodatku można go rozdawać pod własnym szyldem znajomym), o tyle przejście na ich superstabilne serwery XMPP nie musi być dobrym pomysłem.
Po paru godzinach różnych dziwnych operacji związanych z eksportowaniem, konwertowaniem, znajdowaniem i zamienianiem, importowaniem i kodowaniem uruchomiłem w końcu Zygfryd.art.pl. Oparty oczywiście o WordPress (choć każdy inny silnik poradziłby sobie równie dobrze) i maksymalnie uproszczony od strony graficzno-użytkowej, trochę na wzór daily.art.pl.
Coś się kończy, coś się zaczyna. W ten sposób mógłbym określić to wszystko, co dzieje się od kilku dni. Nie tylko w sferze mojego blogowania. Idę pod prąd powszechnej tendencji i porzucam własny skrypt WordPress na korzyść Joggera. Pomimo że moje nowe miejsce do pisania różni się od poprzedniego zaledwie w drobnych szczegółach, nie będzie ono takie samo. Przynajmniej w założeniu.
Nazywam się Łukasz Wójcik. Strona ta była swego czasu moim sieciowym poligonem. Od sierpnia 2009 r. funkcjonuje jako archiwum wpisów. Więcej o mnie znajdziesz na mojej stronie domowej.
Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.
W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.
Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.